antykruchość

Mało kto się tak zgrabnie wpisał w aktualną sytuację związaną z epidemią i towarzyszącym jej kryzysem ekonomicznym jak Nassim Nicholas Taleb. I zrobił to podwójnie wykuwając dwa pojęcia, które mogą nam pomóc zrozumieć to, co się dzieje, ale także usprawnić nasze funkcjonowanie. Również w wymiarze psychologicznym.

Koncepcję czarnego łabędzia w kontekście Covid-19 przywołałem już w tekście Deus irae czyli zemsta czarnego łabędzia. A teraz parę słów o drugim, znacznie bardziej autorskim, pojęciu Taleba – antykruchości, opisanym w nienowej już książce „Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy”.

Antykruchość definiuje Taleb jako drugi biegun kruchości, ale tworzy dla niego to specjalne słowo, aby pokazać, że nie chodzi mu tylko o większą odporność i wytrzymałość, ale zjawisko, w którym wstrząsy i zagrożenia powodują wzmocnienie. Dla zobrazowania: szklanka jest krucha, ponieważ zrzucona na podłogę ulega rozbiciu. Ale szklanka byłaby antykrucha, gdyby zrzucona na podłogę stała się jeszcze mocniejsza. A zatem dążenie do antykruchości to poddawania się, ekspozycja na małe dawki zagrożenia aby w ten sposób wzmacniać się. Antykruchość jest rozwojowa, powoduje wzmocnienie, buduje odporność. Antykruchość to wychodzenie naprzeciw nieprzewidywalność i zmienności świata. Jeżeli jesteś antykruchy, mówi Taleb, nie musisz się obawiać czarnych łabędzi czyli niespodziewanych, nie dających się przewidzieć wydarzeń o dużej szkodliwości.

Jak to zrobić? Trenując antykruchość – wystawiając się na ryzykowne sytuacje o niewielkiej szkodliwości, dywersyfikując i budując sobie pole wyboru kilku opcji, otwierając się na losowość i nieprzewidywalność, odrzucając to co zbędne i niepotrzebne. To jak trening mięsni – znowu odwołując się do metafory – wykonywany regularnie jest wysiłkiem, ale dzięki niemu mięśnie się rozwijają a bez niego zanikają.

Ma to oczywiście również wymiar psychologiczny. Ekspozycja na niewielki stres, na krytyczne oceny, na sytuacje o pewnej trudności psychologicznej buduje w nas odporność na płynące z nich zagrożenia emocjonalne. Nie da się wytrenować zachowań społecznych, nie wchodząc w sytuacje i doświadczenia kontaktu z ludźmi. A z drugiej strony izolacja od kontaktów społecznych wzbudza niechęć do ich podejmowania na zasadzie zamkniętego koła.

Książka Taleba to esej o myśleniu krytycznym, socjologii nauki, filozofii życia autora. Nieco przegadana, trochę za długa, momentami zabawnie narcystyczna. Niemniej jednak ogólna koncepcja Taleba, który mówi „dajmy sobie spokój z pięcioletnimi strategiami, świat jest nieprzewidywalny, nauczmy się korzystać z tej nieprzewidywalności” – wydaje się mieć spory sens, szczególnie w 2020 roku.