gdy świat się zatrzymał czyli 3 trudności psychologiczne w czasie koronawirusa

I tak dość gwałtownie, nieoczekiwanie i w błyskawicznym tempie zaczęliśmy, zgodnie z chińskim (sic!) powiedzeniem, żyć w ciekawych czasach. W czasach, gdy świat się rozchorował i zatrzymał. I chociaż są tacy, którzy temu co się dzieje próbują nadać sens, odczytać jako znak i chwycić nadzieję z możliwości, które to całe zatrzymanie niesie, to jednak dla większości z nas ta sytuacja jest niezwykle trudna psychologicznie. I trudność ta zapewne będzie narastać.

Pierwsza trudność to lęk. O zdrowie i życie swoje i najbliższych, ale również o przyszłość wobec kroczącego załamania gospodarczego. I lęk ten jest absolutnie naturalny. Ponieważ stajemy wszyscy wobec czegoś, co jest nowe, nieznane i niekontrolowalne – począwszy od samej istoty wirusa, a skończywszy na sytuacji społecznej, jaką jest globalne wyłączenie światowej gospodarki, rzecz bez precedensu w historii ludzkości.

Druga trudność to utrata kontroli. Nagle gwałtownie zmieniono nam zasady funkcjonowania w świecie na takie, które niosą ze sobą liczne ograniczenia, głównie związane z tym, gdzie powinniśmy teraz przebywać, a z kim na pewno nie. Kontrolę w sposób nadzwyczajny przejmuje nad naszymi zachowaniami administracja państwowa, co szczególnie dla młodych ludzi może być doświadczeniem zupełnie nie mieszczącym się w głowie. Ale w gruncie rzeczy najbardziej dramatyczne w tym co się dzieje jest to, że nikt nie ma wpływu na wydarzenia, nikt, naprawdę nikt, nie wie, co się wydarzy. Każdy, kto dziś musi podejmować decyzję w sprawie swojej rodziny, firmy, czy państwa – stoi przed nieprzeniknioną niewiadomą.

Trzecia trudność to udręka nowego dnia codziennego: pracy z domu, szkoły w domu, dwudziestu czterech godzin pod jednym dachem z tymi samymi ludźmi, co bywa nowością, nawet jeśli to najbardziej ukochani ludzie na świecie. Utrata odwołanych wyjazdów, spotkań, przesuniętych spraw do załatwienia, drobnych i większych niedogodności w zwykłym funkcjonowaniu. A z tym łączy się irytacja, napięcie, złość na rzeczywistość, która przestała działać zgodnie ze znanym rytmem.

Czy jesteśmy zakładnikami tego lęku, utraty kontroli i złości na zmienioną rzeczywistość. Oczywiście, że nie. Wciąż możemy wybierać. Możemy nasz lęk podsycać lub go wygaszać. Możemy rozróżniać i rozumieć, na co dziś mamy wpływ a co jest poza naszą wolą. Możemy przede wszystkim przyjąć do wiadomości fakt wielkiej, globalnej zmiany i uczyć się jej. Nie zaprzeczać jej, nie walczyć z nią, ale mądrze się do niej dopasować, co przede wszystkim w najbliższym czasie oznacza dwie rzeczy: przygotować się na długi czas izolacji, która chroni teraz nasze zdrowie i życie oraz wykorzystać ten czas na zaplanowanie rozwoju zawodowego w kryzysie, który po nim nastąpi.