jak covid zalewa nas falami lęku i co my na to

Epidemia, której póki co nie tylko nie widać końca, ale i nawet nie bardzo wiadomo, jak daleko jest od szczytu, przyspieszyła zupełnie przy okazji pewien ważny proces – większej dbałości o zdrowie psychiczne i oczywistego wzmocnienia w tym roli psychologów. A złożyło się na to kilka elementów czy raczej zalewających nas fal lęków…

Po pierwsze sama epidemia wywołała falę lęku, uzasadnionego zarówno zdjęciami z  uginającego się pod ciężarem śmierci włoskiego Bergamo, jak i wyjętymi żywcem z postapokaliptycznych filmów scenami policji, wzywającej na polskich ulicach do pozostania w domu i chronienia się przed wirusem (pisałem wtedy o tym, jak radzić sobie z lękiem przed koronawirusem). Na ten charakterystyczny dla początkowego, kwietniowego etapu epidemii lęk, który do dzisiaj powraca falami, wraz z kolejnymi informacjami o wzrostach zakażeń i statystykach zgonów, światowych restrykcjach i zagrożeniu globalnym kryzysem czy postępach w wynajdywaniu szczepionki, nałożył się wielomiesięczny lockdown, konieczność przebywania w izolacji, w domu i w grupie najbliższych, gdzie często zamknięcie okazywało się katalizatorem zagłuszanych latami konfliktów. Już wówczas pomoc psychologiczna stała się towarem pierwszej potrzeby, na co odpowiedzią była głośna akcja Psychologowie dla społeczeństwa. Te po-lockdown-owe kryzysy, związane zarówno z doświadczaniem lęku o życie, jak i rozpadem domowych relacji, często dopiero teraz zaczynają wchodzić w etap szukania pomocy, co widzę u siebie w gabinecie.

Po drugie epidemia – trwale bądź nie, to jest jeszcze nierozstrzygnięte pytanie – zmieniła głęboko organizację pracy, a tym samym naruszyła u wielu ludzi rytuały i poczucie bezpieczeństwa związane z wypracowanym work life balance oraz postawiła wielu managerów przed koniecznością zupełnie innego podejścia do zarządzania swoimi zespołami. Odpowiedzią na to było zalanie internetu poradami, jak sobie radzić z home office i jak zarządzać zespołem rozproszonym. Finalnym zaś efektem jest trend wzmocnienia obecności i roli psychologów w firmach, ale także włączenie ich mocniej w system medycyny pracy, o czym donosi puls.hr.

Wygląda więc na to, że wirus, lockdown, kryzys gospodarczy i wszystkie zmiany, które z nich wynikają, przynoszą nam jedna za drugą fale lęków. A to uświadamia nam coraz bardziej jak ważne jest dbanie o zdrowie psychiczne, zarówno dla budowania dobrych relacji w domu, jak i dla rozwoju i bezpieczeństwa zawodowego. Ale kiedy jakiś czas temu pisałem, że nadszedł czas, gdy psycholodzy trafiają pod strzechy, to jednak nie do końca taki rozwój wydarzeń miałem na myśli.