przyszłość to zdrowie

Jeszcze niedawno stwierdzenie „obyśmy byli zdrowi” znaczyło mniej więcej „obyśmy nie byli chorzy”. Dzisiaj coraz bardziej zdrowie staje się synonimem szczęścia. Być zdrowym to być młodym, ładnym, pełnym energii i witalności, podejmującym nowe wyzwania. Zdrowie to przyszłość.

O sześćdziesięcioletniej zasuszonej starusze pisał Fiodor Dostojewski w „Zbrodni i karze”. Dzisiaj zapewne Lizawieta musiałaby mieć ponad osiemdziesiąt lat, żeby wiarygodnie odegrać swoją rolę. Wydłuża się bowiem czas życia a wraz z nim rośnie okres, w którym można się życiem w pełni cieszyć. Samo to zresztą pojęcie jest dość nowe. Spytajcie swoich babć i prababć, czy kiedyś życiem należało się cieszyć, czy z życia należało korzystać, brać pełnymi garściami, czy tez może znacznie popularniejsze było stwierdzenie, że życie jest ciężkie. A wraz z prawem do szczęśliwego życia i możliwością dłuższego cieszenia się nim, niezwykle ważne stały się zasoby, które to umożliwiają.

Zdrowie to już nie tylko kwestia braku fizycznego dyskomfortu, związanego z bólem, chorobą, ograniczeniami. Nie jest to już zaledwie stan bez-deficytów, nie-patologiczny. Już tak śmiało nie mówimy: skoro mnie nic nie boli, to znak, że jestem zdrowy. Pojęcie zdrowia wyszło poza obszar choroby i koncentruje się na dobrostanie. Dziś oznacza przede wszystkim ładnie wyglądające ciało, młodzieńczą energię, doskonałe samopoczucie, wciąż uczący się mózg z dobrą pamięcią, pełne satysfakcji relacje z innymi ludźmi, poczucie sensu, twórcze rozwijanie swoich pasji i talentów…

W ten sposób zdrowie oznacza dzisiaj jakość życia. Pełnego, atrakcyjnego, długiego. Zdrowie staje się kamieniem filozoficznym nieśmiertelności.

I ten motyw wyzwala ogromną zmianę na niemal każdym polu. Chcemy jeść zdrowiej i aktywnie spędzać czas wolny. Oczekujemy zresztą, że tego czasu wolnego będzie coraz więcej, a sama praca również będzie zdrowiu sprzyjać. Żyjemy dłużej, ale nie zamierzamy starzeć się według dawnych wzorców w myśl hasła, że dzisiejsza czterdziestka to dawna dwudziestka. Zwracamy się w kierunku pasji, chcemy odkrywać swoje talenty, rozwijać siebie, a przy tym pozostawać wolnymi, najchętniej poza korporacyjnym kieratem. Patrzymy uważnie na środowisko naturalne, więc kwestie smogu i wycinki drzew stają się nośnymi hasłami. To nie jest obraz Polski z telewizyjnych pasm reklamowych. To się dzieje – w edukacji, w wyborach konsumenckich, w polityce. W rozkwicie klubów fitness i wegetariańskich restauracji, pośród licznych ogłoszeń coachów, dietetyków, trenerów i psychologów, na rozszerzających się półkach ze zdrową żywnością i suplementami, w popularnym toposie o ucieczce z korporacyjnego raju. 

To początek rewolucji. Jej fala dopiero wzbiera. Najsilniej uderzy wraz z pokoleniem, które dzisiaj powoli wchodzi na rynek pracy. To ci, którzy napatrzyli się na zestresowanych rodziców i wybierają komfort oraz bezpieczeństwo. Chętnie wybiorą też zdrowie.

Przyszłość to zdrowie.